O mnie

Blogerka, Krakuska, półtora metra chodzącej nitrogliceryny. Aneta (nie) Zając.

Codziennie zamieniam marzenia we wspomnienia. Żyję trybem przygodowym – przeżywam swoje życie na 100% i jestem z niego potwornie dumna. Próbuję zarazić tym innych i udowodnić, że też tak mogą. Podróżuję po całym świecie, chociaż wciąż pracuję na etacie. Wytrwale dążę do tego, by za parę lat nadawać dla moich czytelników z plaży.

Całe swoje nastoletnie życie podporządkowałam byciu dziennikarką. Szkoliłam się i pracowałam na swoje doświadczenie. Potem los spłatał mi figla, a moja kariera nieoczekiwanie skręciła w kierunku marketingu. Mimo tego pisanie nigdy nie spadło z piedestału ukochanych zajęć.

Mam 26 lat i odwiedziłam 33 kraje świata. W tym jeden nieistniejący, choć jego wiza zajmuje całą stronę w paszporcie. Byłam na czterech kontynentach i skreśliłam już połowę marzeń do spełnienia przed śmiercią. Gdy wyruszam w podróż zmywam makijaż i wiążę na czubku głowy koczka-warkoczka. Kiedy z niej wracam z przyjemnością zakładam szpilki.

Jeździłam samochodem, quadami, motocyklem, monster truckiem, piętrowym autobusem, tuktukiem, konno, na wielbłądzie i słoniu. Latałam Airbusem, Boeingiem i akrobacyjnym Zlinem, w którym nie wiedziałam gdzie jest niebo, a gdzie ziemia. Skakałam ze spadochronem, napromieniowałam się w Czarnobylu, kupowałam dolary u cinkciarza, polowałam (z aparatem) na gepardy w Kenii. Kąpałam się w wodospadzie, byłam w 7-gwiazdkowym hotelu,  dwukrotnie odwiedziłam peron 9 i 3/4, a raz nawet ulicę Pokątną.

Nauczyłam się adaptować do każdych warunków, spać wszędzie i brać prysznic, kiedy tylko jest okazja. Spałam pod wojskowym tarpem i w wielogwiazdkowych hotelach. Nie piję kawy, ale za to w podróży namiętnie zalewam organizm hektolitrami Coca-Coli. Czasem zaszywam się na końcu świata bez ludzi i prądu, a czasem nie mogę wytrzymać bez gwaru miasta. Zawsze mam na ręce zegarek. 

Smakuję świat wszystkimi zmysłami. W podróży próbuję nowych – często zaskakujących – potraw. Słucham ludzi z cierpliwością, ciekawością i szeroko otwartymi oczami. Zapamiętuje zapachy miast, targów, hosteli i kempingów. Robię mnóstwo zdjęć, choć są moją piętą achillesową. Dotykam ziemi, wdrapuję się na skały, pływam w morzu i oceanach, przytulam ludzi, którzy byli dla mnie życzliwi.  

Nie czuję żadnego oporu, by mówić o tym, że udało mi się życie. Rozgość się, zrobię nam gorącej czekolady.

  • Kurdupel kochający ironię?? Już Cię uwielbiam! :D
    ps. Tylko nie kumam jak kawy można ie pić :P ;)

  • W tak wielu kwestiach byśmy się dogadały! Aczkolwiek do mojej lodówki bym Cię nie dopuściła, bo też jestem wiecznie głodna.
    Gołębie uwielbiam, ale u mnie w mieście nie ma krwiożerczych… Żyjąc w Krakowie zdanie mogłabym zmienić.

  • Krakowska blogerka pozdrawia krakowską blogerkę :)

  • enteryoname

    Do zobaczenia na krakowskich chodnikach jak będę jechał rowerem : )))

    • mrs

      Rowerem po chodniku???